Pałac. Utracone piękno.
Wielu starszych mieszkańców Sierakowa Śląskiego z łezką w oku wspomina czasy kiedy stojący w parku pałac stanowił centrum rozrywki i kultury. To tutaj odbywały się zebrania a w wolnych chwilach mieszkańcy spotykali się w klubie. Dziś pałac stoi zapomniany, pogrąża się w zniszczeniu i tylko historia tego urokliwego miejsca zdaje się być wszystkim, co może jeszcze wzniecać poczucie dumy tutejszej ludności. Poniżej prezentujemy fragmenty tekstu pisanego przez pasjonata i badacza historii Ziemi Sierakowskiej, Józefa Tyrola w książce "Nad Liswartą i Potokiem Jeżowskim. Dzieje Miejsc i Ludzi".
Niedawno nawiązaliśmy kontakt z panią Karoliną Koszarską i panem Damianem Dąbrowskim, którzy prowadzą internetową stronę nawiązującą do pałaców i zamków śląskich. Dzięki Ich uprzejmości w drugiej części niniejszego tekstu zamieszczamy kilka informacji pochodzących właśnie ze strony www.palaceslaska.pl natomiast cały artykuł możecie zobaczyć TUTAJ .
"Początki pałacu sięgają lat dość odległych. Pierwotny Sieraków, XV lub jeszcze XIV wieczny, ograniczał się zapewne do niewielkiego obszaru, w granicach obecnych zabudowań pałacowo - dworskich przy ulicach Parkowej i Wyzwolenia. Właśnie w tym miejscu stał drewniany dwór, obok którego w kierunku zachodnim powstawała wieś. Majątek sierakowski wraz z zabudowaniami dworu wielokrotnie zmieniał swoich właścicieli. Wyjątkiem był pochodzący prawdopodobnie z Irlandii ród Chambers de Cultis (posiadający również obszary m.in. w okolicach Kochcic), do którego przez ponad sto lat należała większość sierakowskich gruntów (przełom XVII/XVIII w. do dr. poł. XVIII). Po irlandzkich baronach majątek przejęli Jordanowie, a w latach 1834 - 1864 sierakowski majątek aż siedmiokrotnie zmieniał właściciela" [1]. "W drugiej połowie XIX w. majątek kupiła rodzina von Klitzing. Klitzingowie, za postanowieniem Dietricha von Klitzing, w roku 1905 wznieśli istniejący do dziś pałac (zdjęcie powyżej). W 1926 r. ich rezydencja została przejęta przez Oberschleische Landesgesellschaft (Urząd Rolniczy) w Opolu, od którego odkupił ją ostatni właściciel przed upaństwowieniem majątku - Artur Pruesler [3]". "Zmarł w 1943 r. Pochowano go w przypałacowym parku [według informacji mieszkańców, na przypałacowym pagórku - przyp. red.], lecz bodajże w 1946 r. ciało przeniesiono na cmentarz gdyż, utrzymywano, że w zamku straszy, np.: słyszano powóz konny lub bez powodu gasło światło [1] [jak powiadają mieszkańcy miejsce drugiego pochówku utrzymywano w tajemnicy ze względu na złote zęby Prueslera - okazję dla rabusiów - przyp. red.]. Od roku 1935, w salach pałacu istniał obóz pracy dla 40 dziewcząt, które pomagały głównie osadnikom z Westfalii i Dolnego Śląska w
Sierakowie, Molnej i na Nowym Dworze [1]. Po drugiej wojnie światowej zdewastowany teren przekazano Gminnemu Ośrodkowi Kultury w Ciasnej. Mieszkało tu także kilka rodzin (zdjęcie obok, 1967 rok). Była apteka, kawiarnia, biblioteka, świetlica, kino. Organizowano bale i wesela. W piwnicach znajdowała się wylęgarnia piskląt. Tu również przebierali się piłkarze rozgrywający swoje mecze na pobliskim boisku. Pałac był prawdziwym sercem wsi. Rzeczywistość PRL-u, układy i bezkarność władzy przyczyniły się do klęski pałacu. W latach 60-tych rozpoczęto remont budynku. Zerwano część dachówki, zgromadzono arsenał, który miał upiększyć wnętrze pałacu. Miał być nowy parkiet, odrestaurowane toalety... jednak niekontrolowane decyzje spowodowały, że nie tylko nowe wyposażenie ale też dotychczasowy wystrój pałacu roztrwoniono niemal za grosze! Znikało właściwie wszystko - od umywalek po przepiękne żyrandole! Zrywano nawet boazerię. Komunistyczna władza swoją absurdalną polityką doprowadziła do wycięcia około 250 drzew! Jedna z mieszkanek pałacu nie zapomni dnia, w którym grupa ludzi, bez żadnego pisemnego pozwolenia cięła zdrowe, potężne drzewa. Wycinka drzew miała fatalny wpływ na ekosystem parku. Lokatorzy pałacu pamiętają jak zjeżdżali tu ornitolodzy zafascynowani ilością ptasich gatunków. Po drzewach biegały wiewiórki, spotykano nawet zające! Oczkiem w głowie domowników była sowa zamieszkująca drzewo tuż przy oknach. Imponująco prezentowała się przypałacowa flora. Wystarczy wspomnieć kilka odmian fiołków, rozmaite krzewy i wreszcie wycięte potem drzewa. W pogodne popołudnia spacerowały tu tłumy a dzieci korzystały z dobrodziejstw placu zabaw. Trudno wyrazić rozgoryczenie Sierakowian, którzy zżyli się z tym miejscem i byli świadkami tak haniebnych zaniedbań. Według opowiadań kupnem posiadłości zainteresowana była jedna górnośląskich kopalń. Planowano tu założenie ośrodka wypoczynkowego. Niestety, władza komunistyczna powiedziała "nie". Któż chciałby się dzielić taką żyłą złota? Lokatorzy pałacu stali się na tyle niewygodni, że decydenci robili wszystko by mieszkańcy opuścili swoje lokale. Sposób był prosty - ograniczenie dostaw wody i prądu. Zaniedbanie kanalizacji. W 1989 r. kiedy (nazwijmy rzecz po imieniu) rozkradziono co tylko było możliwe... zespół parkowo-pałacowy sprzedano Kazimierzowi Parasolowi, który już kilka lat później odsprzedał posiadłość [3]".
"Neobarokowy pałac zbudowany na planie zbliżonym do litery H, składa się z parterowego korpusu i dwóch dwukondygnacyjnych skrzydeł bocznych. Budynek murowany z cegły, potynkowany, podpiwniczony. Nad korpusem dach siodłowy z lukarnami [niewielkie okienka usytuowane w dachu - przyp. red.], ponad skrzydłami bocznymi dachy czterospadowe. Fasada [główna ściana pałacu - przyp. red.] północna trzynastoosiowa, z centralnie umieszczonym dwukondygnacyjnym ryzalitem [występ z fasady ze schodami - przyp. red.], zamkniętym półkolistym naczółkiem [dach dwuspadowy - przyp. red.] ze spływami. Nad głównym wejściem, w naczółku , znajduje się kartusz herbowy. Przy elewacji krótszej skrzydła wschodniego ryzalit, a w skrzydle zachodnim czworoboczna wieża. Elewacje zachowały pozostałości zdobień: boniowane przyziemie [ozdobne wykończenia w kształcie kwadratów - przyp. red.] podziały ramowe za pomocą gzymsów [ozdobne progi przy krawędziach dachów - przyp. red.] i boniowanych lizen [lizena - pionowy występ z zewnętrznej ściany budynku - przyp. red.], okna w opaskach, część z nich (pierwsza kondygnacja skrzydeł bocznych) z trójkątnymi naczółkami. W korpusie zmieniono układ wnętrz, skrzydła boczne pozostawiono trzytraktowe [trakt - ciąg pomieszczeń, znajdujących się na jednej osi, najczęściej równoległej do osi podłużnej budynku - przyp. red.]. W zdewastowanych wnętrzach pozostały resztki dekoracji sztukatorskiej sufitów [patrz galeria - przyp. red.]"[3].
"Założony prawdopodobnie jeszcze w XVIII w. park otaczający pałac został w ciągu ostatniego półwiecza, mocno zniszczony i zmieniony, lecz mimo to stoją w nim jeszcze godne uwagi drzewa."[1] "Obecna powierzchnia użytkowa pałacu wynosi 950 m2. Stan techniczny zamku określa się na zły (zdjęcie po prawej).[2] Obecnie obszar pałacu jest terenem prywatnym i jest zamieszkały". Budynek pałacu wraz z obiektami towarzyszącymi ma powierzchnię użytkową 1 230 m.kw i kubaturę 9 500 m3. Jest wpisany do rejestru zabytków i usytuowany na działkach o powierzchni 61 409 m.kw i 1 558 m.kw." Dla ratowania obiektu konieczna jest jego renowacja w przeciwnym razie grozi mu kompletna ruina."
Zebrał i opracował Julian Werner.
Współpraca: Adam Lesik, Jadwiga Dyner, Dorota Miozga, Henryk Demarczyk, Paweł Mrozek, Helmut Grzesik, Łukasz Matusek, Krystyna Loose, Wojciech Klabis.
[1] Józef Tyrol, Nad Liswartą i Potokiem Jeżowskim, Dzieje Miejsc i Ludzi, Ciasna 2002, ISBN 83-912071-2-9 str. 29-33
Pałac. Utracone piękno.




















































Komentarze
Proszę podzielić się z nami wspomnianiami związanymi z życiem codziennym w palacu! Pozdrawiam, Administrator.
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.