Echo Starej Gorzelni.
Niewiele informacji i pamiątek ocalało po "Gorzelni Rolniczej i Płatkarni", która jeszcze nie tak dawno działała na terenie Sierakowa Śląskiego. Majestatyczny budynek z okazałym, zabytkowym kominem podzielił los takich miejsc jak neobarokowy pałac. Padł ofiarą licznych zmian administracyjno-politycznych.
A szkoda! Bogate wyposażenie gorzelni mogło stanowić szereg cennych zabytków muzealnych jednak ktoś, komu brakło wyobraźni, zadecydował, że niepotrzebną maszynerię należy wyrzucić na złomowisko. Poniżej prezentujemy kilka faktów, które udało nam się zdobyć dzięki uprzejmości wieloletniego kierownika zakładu, Feliksa Radlaka.
Pan Feliks ze wzruszeniem wspomina moment, w którym przyszło mu oglądać rozbiórkę pierwotnej aparatury pracującej w zakładzie. Próbował zachować zabytkowy sprzęt lecz przegrał z szarą ideologią komunizmu. Pozostało niewiele a historia obiektu to cały bukiet dat, przekształceń i dynamicznego rozwoju.
Obecny wygląd gorzelni zawdzięczamy przebudowie zakładu stojącego tu od około 1915 roku. Rdzenny budynek należał prawdopodobnie do majątku właścicieli Sierakowa [Frederyka Augusta Dehnicke lub Kitzingów - przyp. red.]. Mógł istnieć również jako dobro niezależne. Mówi się, że konstrukcja i wyposażenie niewielkiego zakładu były drewniane. Potem zainstalowano tu system maszyn napędzanych parą (zdjęcie powyżej). Ostateczna przebudowa nastąpiła dopiero w 1966 roku. Obok przeobrażeń zewnętrznych w gorzelni dokonano wymiany maszyn. Parowe ustąpiły miejsca elektrycznym. Jednak stary kocioł (patrz: galeria) w dalszym ciągu produkował parę zasilając urządzenie do odpędu zacieru. Mimo swojej wiekowości wyprodukowany przez kluczborską firmę Hansa Komorka kocioł cechował się niezwykłą trwałością i wytrzymywał ciśnienie około 6 atmosfer (nieoficjalnie nawet 9-10 atmosfer). Renowacja gorzelni miała na celu zwiększenie i unowocześnienie produkcji. Efekt osiągnięto. Według zapisów - przed II wojną światową w czasie tzw. "kampanii" [okres czasu od września do kwietnia, zbiór i przetwarzanie surowców rolnych - przyp. red.] produkcja spirytusu wynosiła około 30 tys. litrów. W końcowym okresie pracy w gorzelni otrzymywano około 250 tys. litrów spirytusu.
W odnowionym zakładzie pojawiły się cztery potężne kadzie fermentacyjne. Każda komora liczyła sobie 18 tys. litrów pojemności. W dalszym ciągu unowocześniano aparaturę korzystając m.in. z urządzenia do pomiaru ilości skrobi w surowcu (zdjęcie obok). Były też filtry i inne potrzebne przyrządy. Wzrastało zapotrzebowanie na wodę więc pobierano ją specjalnym kanałem z pobliskiego stawu, po drugiej stronie ulicy Wyzwolenia. Otrzymywany spirytus eksportowano do innych zakładów. Ostatni odpęd datuje się na 8.03.1995 rok, po czym zaprzestano produkcji. Zakład przeszedł w ręce Agencji Nieruchomości Rolnych Skarbu Państwa. Dziś budynek nadaje się właściwie do rozbiórki. Gdyby nie ponure fragmenty historii być może prosperowałby do dziś lub posłużyłby ewentualnie jako muzeum gorzelnictwa. Niestety, obszerne terytorium zakładu pogrąża się w zniszczeniu a szczątkowe informacje i pamiątki nigdy nie oddadzą specyfiki tego miejsca.
Tekst: Julian Werner.
Współpraca: Feliks Radlak, Józef Matyja.
Kilka zdjęć znajdziecie w naszej Galerii.
Sporo informacji związanych z gorzelnictwem znajdziecie m.in. TUTAJ.
Echo starej gorzelni.




















































Komentarze
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.